Facebook Linkedin Google Plus Twitter Odwiedz nas na Facebooku

Rekrutuj z nami w Europie »

Polish

Największe wpadki językowe w historii

,,Feel like at home” czy ,,Feel like home”? Emocje sportowe przed EURO2012 poprzedziła fala dyskusji nad wpadką językową kampanii promującej nasz kraj. Wypada ona jednak blado przy największych wpadkach językowych w historii.

Każdy język jest pełen niuansów, dlatego tłumacze odpowiedzialni za komunikację w międzynarodowych firmach powinni być szczególnie wyczuleni na ich późniejszy odbiór w danym kraju. To samo tyczy się tłumaczy pracujących w dyplomacji na najwyższym szczeblu polityki. Mimo wszystko, w praktyce dochodzi do zabawnych, a nieraz i szokujących, wpadek językowych.


Kampanie, które się (nie) popisały

Akcje reklamowe największych koncernów wiążą się przeważnie z wielomilionowymi nakładami, tym bardziej robi wrażenie, że mimo ogromnych budżetów dochodzi do spektakularnych nieporozumień językowych. Przykładem takiego faux pas może być próba podbicia rynku samochodów w Hiszpanii przez Mitsubishi z modelem auta nazwanym Pajero, co w lokalnym slangu oznacza ,,onanista”.

Kontrowersje wzbudził też swego czasu slogan sieci Starbucks: ,,Enjoy your morning latte”. W Niemczech, przynajmniej w pewnym slangu, ,,latte” oznacza ,,wzwód”, także wyszło to dość niefortunnie. Na pewne sytuacja trudno jednak cokolwiek poradzić, np. Coca-cola w dialekcie mandaryńskim znaczy mniej więcej: ,,klacz wypchana woskiem”, marka wydaje się więc być spalona w Chinach już na starcie.


Dyplomacja nie najwyższych lotów

Jak wiadomo, rola tłumacza w trakcie spotkań polityków jest kluczowa, inaczej nie doszliby oni do porozumienia. Niektórzy politycy próbują jednak swoich sił we władaniu obcymi językami, choć z różnym skutkiem. Z naszego rodzimego podwórka, do historii przejdzie wystąpienie po angielsku Wojciecha Olejniczaka jeszcze za czasów LiD oraz próba przywitania Condoleezzy Rice przez Donalda Tuska skwitowana delikatnym chichotem św. p. Lecha Kaczyńskiego. Jeśli ktoś szuka wpadek językowych wśród polityków, powinien odwiedzić Parlament Europejski, który jest istną wieżą Babel.

,,Instytucje unijne mają duże zapotrzebowanie na utalentowanych i inteligentnych tłumaczy, w UE funkcjonują 23 języki urzędowe, a to przekłada się na ogrom pracy dla osób znających biegle języki. Polityk uzależniony od tłumacza nie wypada korzystnie w mediach, dlatego parlamentarzyści inwestują w intensywne kursy językowe” – komentuje Piotr Witkowski z warszawskiej szkoły językowej EnglishForYou.pl.


Don’t make a village

Wpadki językowe zdarzają się również znanym i lubianym, gdyż w show biznesie wskazana jest znajomość przynajmniej języka angielskiego. Boleśnie przekonała się o tym Ewa Minge w jednym z wywiadów podczas New York Fashion Week. Z drugiej strony, niektóre gwiazdy w ogóle nie przejmują się brakami i bez kompleksów dogadują praktycznie z każdym, wystarczy posłuchać Mariusza Pudzianowskiego.  

,,Charakterystycznym błędem są próby dosłownego przetłumaczenia z polskiego na język angielski. Wiele zwrotów wymaga znajomości konkretnych idiomów, a dosłowny przekład zdań najczęściej spotyka się ze zdziwieniem lub wybuchem śmiechu” – komentuje Piotr Witkowski z warszawskiej szkoły językowej EnglishForYou.

Kompetencje językowe to obszar, w który warto inwestować z wielu powodów. Przede wszystkim, dobra znajomość języków obcych sprzyja znalezieniu ambitnej pracy, zwiększa komfort podróżowania oraz satysfakcję z własnych zdolności. Jeśli komuś przychodzi występować publicznie, powinien on ćwiczyć słownictwo i akcent, aby uniknąć kłopotliwych wpadek, które w dzisiejszych czasach od razu zostają wytknięte.


Korneliusz Smolik