Facebook Linkedin Google Plus Twitter Odwiedz nas na Facebooku

Rekrutuj z nami w Europie »

Polish

Na jakich umowach pracują Polacy ?


Na śmieciówkach pracuje w Polsce blisko 9% zatrudnionych. Pozornie to niewiele, ale mówimy tu o armii liczącej 1,2 mln pracowników. Zanim zaczniemy rozważać, w jakim stopniu stanowi to problem dla naszej gospodarki, spróbujmy rozdzielić pożyteczną i szkodliwą elastyczność form zatrudniania. I przyjrzyjmy się formom zatrudnienia Polaków.

Umowa o pracę

Kiedy pracodawca powinien podpisać z pracownikiem umowę o pracę? Jest to jasno sprecyzowane w Kodeksie Pracy. Stosunek pracy występuje, gdy spełnione zostają trzy warunki: praca pod nadzorem, w wyznaczonym miejscu oraz czasie. – Z prawnego punktu widzenia kluczową rolę odgrywa regularność czasowa tych samych obowiązków – wyjaśnia Piotr Szumlewicz, ekspert OPZZ. Jeśli więc pracujemy w biurze od 8 do 16, to trzymając się litery prawa powinniśmy być zatrudnieni na umowę o pracę. Kodeks jasno stwierdza, że przy zachowaniu takich warunków nie jest możliwe zastąpienie umowy o pracę umową cywilnoprawną. Alternatywą może być jedynie samozatrudnienie. Warto jednak podkreślić, że wymuszenie przez pracodawcę na pracowniku samozatrudnienia jest nielegalne.
Kodeks pracy gwarantuje pracownikowi wiele praw m.in. prawo do płatnego urlopu, płacę minimalną, ochronę zdrowia, ochronne okresy wypowiedzenia, możliwość przynależenia do związków zawodowych, możliwość dochodzenia swoich praw w sądzie pracy, a w razie utraty pracy –zasiłek dla bezrobotnych. Według Kodeksu za pracę w nadgodzinach należna jest wypłata, a staż pracy liczy się do emerytury. W razie rozwiązania umowy o pracę, jeśli przyczyna leży po stronie pracodawcy, pracownikowi należy się odprawa. Co ważne: w świetle prawa osoba niezatrudniona na umowę o pracę nie jest nawet pracownikiem!
Umowy cywilnoprawne mają swoje zalety, ale są to zalety głównie po stronie pracodawców, którzy nie muszą odprowadzać składek za pracowników oraz dzięki zacznie większej elastyczności mogą pozwolić sobie na zwalnianie pracowników z dnia na dzień. Umowy tego rodzaju są również „tańsze”, czyli pracodawca wydając na zatrudnienie pracownika określoną kwotę może mu przekazać więcej pieniędzy do ręki – co może stanowić o jego atrakcyjności, szczególnie u pracowników zarabiających najmniej i walczących o byt.

Umowa na czas określony

Umowa na czas określony cechuje się 2-tygodniowym okresem wypowiedzenia. W przypadku umowy na czas nieokreślony wynosi on, w zależności od czasu zatrudnienia u danego pracodawcy: 2 tygodnie (jeśli pracownik był zatrudniony krócej niż 6 miesięcy), miesiąc (zatrudnienie przez co najmniej 6 miesięcy), 3 miesiące (zatrudnienie co najmniej 3 lata). Często jest więc przez pracodawców nadużywana, aby mogli oni łatwiej zwolnić pracownika. Należy pamiętać jednak, że umowę na czas określony, według prawa, można podpisać wtedy, kiedy istnieją racjonalne powody takiego działania. Umowa na czas określony może być zawarta tylko dwa razy z rzędu. Trzecia umowa musi być umową na czas nieokreślony. Dodatkowo, Sąd Najwyższy w wyroku z 2005 roku uznał, że trwająca kilka lat umowa na czas określony jest próbą obejścia przez pracodawcę przepisów. Wyrok taki nie stanowi jednak źródła prawa obowiązującego w Polsce. Innymi słowy, w razie konfliktu pracownik-pracodawca sądy pracy mogą brać ten wyrok pod uwagę, ale nie mają takiego obowiązku.

Umowy cywilnoprawne

Według przepisów Kodeksu Cywilnego (art. 627–646) za wykonanie umowy o dzieło należy się zapłata. Tyle tylko, że taka umowa wygasa wraz z niezdolnością do pracy przyjmującego zlecenie. Jeżeli więc pracownik zatrudniony na umowie o dzieło złamie nogę i taki uraz nie pozwala mu wykonywać pracy, to według prawa jego umowa jest nieważna. To bardzo istotna kwestia – zwłaszcza jeżeli weźmie się pod uwagę fakt, że umowy o dzieło nie są oskładkowane, a więc korzystający tylko z tej formy zatrudnienia pracownik traci źródło dochodu (ZUS nie zapłaci mu za pracę, której nie może wykonać za sprawą urazu czy choroby wymagających długiego leczenia).
Co więcej, choć Art. 62 ust. 2 Konstytucji RP brzmi „Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych.”, to pechowiec taki może liczyć się z tym, że za wszelkie usługi medyczne w ośrodkach publicznej służby zdrowia przyjdzie mu zapłacić z własnej kieszeni. To ostatnie ryzyko skłania część osób pracujących na umowach o dzieło do dobrowolnego ubezpieczenia zdrowotnego. Z danych NFZ za rok 2012 wynika jednak, że takich osób jest bardzo niewiele. Liczba osob opłacających składkę na dobrowolne ubezpieczenie zdrowotne wynosiła zaledwie nieco ponad 12 tysięcy.
Umowy zlecenia (art. 734–751 Kodeksu Cywilnego) w odróżnieniu do umów o dzieło są oskładkowane, o czym mówi Ustawa o systemie ubezpieczeń społecznych. Osoba pracująca na taką umowę podlega obowiązkowemu ubezpieczeniu emerytalnemu, rentowemu, wypadkowemu i zdrowotnemu. Dobrowolnie może także odprowadzać składki na ubezpieczenie chorobowe. Powszechną praktyką w Polsce jest podpisywanie z pracownikiem dwóch umów. Jedna umowa zlecenia na bardzo niską kwotę, druga na pozostałą sumę. Obowiązek odprowadzania składek obowiązuje tylko od jednej z nich. Stąd wziął się pomysł resortu pracy na uszczelnienie systemu: według rządowych propozycji, które niebawem mają wejść w życie, składkami rentowymi i emerytalnymi mają być obciążone umowy zlecenia do sumy równej co najmniej wynagrodzeniu minimalnemu.
Praca na umowie zleceniu nie wlicza się do stażu pracy. Pracodawca może również bardzo łatwo pozbyć się takiego pracownika. Według prawa umowa zlecenie zakłada brak podporządkowania zleceniodawcy, co często okazuje się fikcją świadcząco o tym, że w miejsce umowy o pracę stosowana jest z łamaniem prawa umowa cywilnoprawna.
Główna różnica między umową o dzieło i umową zlecenia, oczywiście poza kwestią ubezpieczeń społecznych, to rezultat pracy. W umowie o dzieło liczy się właśnie dzieło: efekt pracy. Przy umowie zlecenia pojawia się także tzw. „staranność działania”, co zbliża ją pod względem logiki i regulacji do umowy o pracę.

Samozatrudnienie

Indywidualna działalność gospodarcza, zwana powszechnie samozatrudnieniem, to podjęcie działalności we własnym imieniu, na własny rachunek oraz własne ryzyko. Osoba samozatrudniona może również zatrudniać inne osoby na umowę o pracę, umowy zlecenia oraz umowy o dzieło. Jeżeli osoba samozatrudniona podejmie się zatrudnienia innych osób, to ponosi ryzyko nieterminowości, czy niesolidności wykonania przez nie działań. Co ważne, samozatrudnienie to też załatwianie wszelkich forlmalności i zobowiązań wobec państwa. Samozatrudniony musi pamiętać o uzyskiwaniu pozwoleń, zgód itd. Często potrzebuje także pomocy w zakresie obowiązków księgowo-podatkowych.
Niestety, dotkliwym zjawiskiem w Polsce jest samozatrudnienie wymuszane jest przez pracodawcę, który w ten sposób obniża koszty własnej działalności.

Śmieciówka okiem ekspertów


– Warto zdać sobie sprawę z tego, że określenie „umowa śmieciowa” nie jest określeniem naukowym, tylko publicystycznym. Można je porównać chociażby do amerykańskiego określenia „junk job” odnoszącego się do sektora niskopłatnych prac. Podobnie jak „śmieciówki” określenie to nie weszło do dyskursu akademickiego – wyjaśnia prof. Ryszard Szarfenberg z Instytutu Polityki Społecznej UW. – Choć jako człowiek uniwersytetu unikałbym pojęć tak wartościujących, to rozumiem, że celem aktywistów jest wprowadzenie terminów, które odnosiłyby się krytycznie do postulatów elastycznych form zatrudnienia – dodaje. Jednocześnie zauważa, że również pojęcie „elastyczna forma zatrudnienia” nie jest pojęciem aksjologicznie obojętnym. – To tak jak mówi się „stare” vs „nowe”. „Nowe” zawsze ma pewną przewagę w debacie publicznej, chociaż obiektywnie wcale tak być nie musi – stwierdza prof. Szarfenbert.
– Pojęcia „śmieciówka” używałbym w dwóch zakresach. Węższym – odnoszącym się do umów cywilnoprawnych stosowanych niezgodnie z prawem, oraz szerszym – do wszystkich form zatrudnienia cechujących się niestabilnością i niskimi płacami. W tym drugim przypadku mielibyśmy więc do czynienia nie tylko z umowami cywilnoprawnymi, ale również z samozatrudnieniem często wymuszanym przez pracodawców, czy z umowami o pracę na czas określony – stwierdza Piotr Szumlewicz.

Artykuł: Kamil Fejfer, k.fejfer@fise.org.pl